Laureat literackiego Nobla z 2003 roku znany jest z niechęci do tłumów i mediów. Trudno wyciągnąć go z jego nowego domu w Australii, żeby ruszył się gdziekolwiek, o Europie nie wspominając. Dlatego tym większe brawa dla krakowskiego wydawnictwa Znak, które od lat wydaje jego książki, że udało mu się namówić pisarza na odwiedziny w Polsce. - Zabiegaliśmy o to od kilku lat - mówi Małgorzata Szczurek ze Znaku. - Właściwie od momentu kiedy dostał Nobla. Do tej pory odpowiedź jego agencji literackiej brzmiała: "nie".
O tym, że obecny pobyt Coetzeego w Europie jest niezwykłym wydarzeniem, można się przekonać, czytając zagraniczną prasę. Coetzee odwiedził Szwajcarię, Anglię i Polskę. W Szwajcarii gościł na festiwalu literackim w mieście Solothurn. W Anglii spędził kilka dni, ale publicznie pokazał się tylko raz. Brytyjski "The Guardian" dumnie donosił, że Coetzee pojawił się na uniwersytecie w Yorku dzięki zabiegom dwóch jego przyjaciół - i jednocześnie jego krajan - którzy wykładają na tamtejszej uczelni i znają Coetzeego od 20 lat".
Natomiast w zorganizowaniu wizyty Coetzeego w Polsce pomogła Alissa Zdena Valles. To była amerykańska studentka pisarza, która od dwóch lat mieszka w Polsce. Zajmuje się przekładami poezji Zbigniewa Herberta na angielski, które mają się ukazać w listopadzie w USA i Anglii.
- Coetzeego poznałam na uniwersytecie w Chicago - mówi Alissa Zdena Valles. - Prowadził seminarium z poezji, m.in. z Walta Whitmana i Zbigniewa Herberta, którego postać i twórczość bardzo go fascynuje.
Valles mówi, że po zakończeniu studiów utrzymywała kontakt z byłym wykładowcą: - Nowe tłumaczenia poezji Herberta w moim przekładzie wysłałam Coetzeemu do recenzji. Bardzo mi pomógł, bo sam jest w końcu tłumaczem poezji z holenderskiego.
Valles przyznaje, że "dodała swoje zaproszenie do zaproszenia wysłanego przez Znak", a to mogło skłonić noblistę do wizyty w Polsce. W dodatku pisarz mocniej zainteresował się Polską, gdy dowiedział się, że ma przodków urodzonych na ziemiach polskich pod zaborami, przed I wojną światową.
Coetzee ma zamiar w najbliższy weekend odbyć podróż sentymentalną do miejscowości Odolanów w pobliżu Ostrowa Wielkopolskiego, z którego pochodziła jego prababka.
Dziś rano Coetzee zje śniadanie w towarzystwie Ryszarda Kapuścińskiego, z którym znają się od początku lat 90. - Przez długie lata rząd RPA nie wpuszczał mnie do kraju, bo wypowiadałem się przeciw apartheidowi - mówi nam Kapuściński. - Gdy władze się zmieniły, zorganizowały mi podróż po RPA w geście pojednania. Wtedy poznałem Coetzeego. Wiadomo - on czytał mnie, a ja jego. On mieszkaniec RPA, ja wieloletni "afrykańczyk", więc mieliśmy sobie sporo do powiedzenia.
Teraz Kapuściński chce odwdzięczyć się Coetzeemu za tamto spotkanie: - Porozmawiamy o warsztacie pisarskim, o sytuacji literatury światowej, ot taka pogawędka dobrych kolegów po piórze.
Kapuściński mówi z zachwytem o Coetzeem: - To świetny pisarz, doskonały stylista, wybitny eseista i przenikliwy umysł, który jest jednak zamknięty w sobie, pogrążony we własnej refleksji, skupiony na pisaniu, nieskłonny do wypowiadania się publicznie.
W środę autor "Hańby" podpisywał w Warszawie swoje książki, w tym wydaną w tym roku powieść "Elizabeth Costello". W czwartek o godz. 19 w Collegium Civitas w Pałacu Kultury i Nauki Coetzee przeczyta fragmenty nowej, niepublikowanej jeszcze w Polsce powieści "Slow Man". Spotkanie odbywać się będzie po angielsku, bez tłumacza. W piątek w Krakowie o godz. 18 Coetzee wygłosi odczyt w auli Collegium Novum UJ. W sobotę wydrukujemy go w "Gazecie Świątecznej".
|
ŹRÓDŁO:
|  |