Poprzednie wiadomości w tej kategorii:
p "Życie Warszawy": Koniec PO-PiS w regionach?
p "Gazeta Wyborcza" - biskupi jak naukowcy
Stokłosa kontrolował policję i prokuraturę?
p "Trybuna": Lustracja - sposób na czystki...
p "Gazeta Wyborcza" - premier atakuje Trybunał...
Rekordowe poparcie dla PO
p "Gazeta Prawna": Specustawa dla państwowych...
Elektrownia wykorzystująca wodę ze źródeł...
p "Rzeczpospolita" - polski uniwersytet w Wilnie
Podsumowanie dla wiadomości
p "Nasz Dziennik" - chodzielska umarzalnia
źródło: IAR [podsumowanie dla źródła];Poszukiwany listem gończym biznesmen Henryk Stokłosa mógł cieszyć się nie tylko życzliwością pracowników pilskiej policji, ale również przedstawicieli lokalnego wymiaru sprawiedliwości - informuje "Nasz Dziennik". Były senator jest podejrzewany o milionowe wyłudzenia nienależnych zwrotów podatkowych w zamian za łapówki. Gazeta ujawnia, że przez wiele lat zdecydowana większość skarg kierowanych do Prokuratury Rejonowej w Chodzieży była niemal natychmiast umarzana. Mieszkańcy miasteczek wchodzących w skład imperium Henryka Stokłosy mówią, że były senator cieszył się życzliwością gminnych urzędników, radnych oraz pilskiej policji. "Nasz Dziennik" pisze, że dotarł do informacji dotyczących kilku spraw, którymi w minionych latach przedstawiciele lokalnej społeczności próbowali zainteresować pilski wymiar sprawiedliwości. Prawie we wszystkich przypadkach sprawy marginalizowano i wyciszano. Teraz mieszkańcy chcą wyjaśnienia kulis bulwersującej bierności przedstawicieli chodzieskiej prokuratury. Więcej o opieszałym pilskim wymiarze sprawiedliwości - w "Naszym Dzienniku". "Nasz Dziennik"/kk/jędras
Dodaj Twój komentarz





